|
Wydłuża się kolejka pacjentów z wirusowym zapaleniem wątroby, którzy czekają na leczenie. – Jesteśmy przerażeni – mówią chorzy.
Dla osób z wirusowym zapaleniem wątroby typu C (HCV) terapia interferonem jest często jedyną nadzieją na poprawę stanu zdrowia. W Lublinie leczy ich w ten sposób jedynie oddział kliniczny chorób zakaźnych w szpitalu wojewódzkim im. Jana Bożego. Trafiają tu pacjenci z całego województwa. Problem polega na tym, że kolejka czekających na rozpoczęcie terapii sięga już dwóch lat.
– W ubiegłym roku byłam zapewniana, że interferon dostanę za kilka miesięcy. Tymczasem niedawno usłyszałam, że nie wiadomo, czy moja terapia w ogóle zacznie się w 2008 r. – mówi załamana jedna z pacjentek. Nie chce upubliczniać nazwiska. W jej przypadku wirus wykryto bardzo wcześnie po zakażeniu i szybkie rozpoczęcie leczenia mogłoby pozwolić na uniknięcie poważnych konsekwencji. – Co będzie, jak dostanę interferon tak późno? – martwi się kobieta.
– Z informacji, które otrzymaliśmy m.in. od lekarzy, wynika, że są duże opóźnienia z rozpoczynaniem nowych terapii. To sprawia, że kolejka jeszcze bardziej się wydłuży, a przecież wirusowe zapalenie wątroby typu C to zbyt poważna choroba, żeby tak długo czekać na leczenie. Gdyby pacjent sam chciał kupować sobie leki, musiałby wydać około 4 tys. zł miesięcznie. A terapia trwa kilka miesięcy, większości osób na to nie stać – mówi Katarzyna Borowska ze Stowarzyszenia Pomocy Chorym z HCV „Prometeusze”.
To, że nowych pacjentów z HCV wykrywa się coraz więcej i kolejka oczekujących na leczenie się wydłuża, potwierdza Grzegorz Czupkałło, zastępca dyrektora do spraw lecznictwa. – Chcielibyśmy leczyć więcej, ale blokują nas dwie rzeczy. To możliwości techniczne oddziału klinicznego chorób zakaźnych, jest on w stanie prowadzić leczenie około 70–80 pacjentów jednocześnie – wyjaśnia. Druga sprawa to pieniądze. Interferon jest drogi. – Narodowy Fundusz Zdrowia płaci nam za 73 takie terapie w danym czasie. Kiedy jeden pacjent ją kończy, automatycznie zaczyna drugi – tutaj nie ma opóźnień – uspokaja Czupkałło.
Jednak zupełnie inaczej ocenia sytuację prof. Roma Modrzewska, ordynator oddziału. – Sytuacja jest bardzo trudna, od początku roku nie rozpoczęto żadnych nowych terapii. Dlaczego? Sama nie wiem. Na to pytanie powinna odpowiedzieć dyrekcja – mówi.
I zapowiada, że o trudnej sytuacji chorych na HCV będzie w najbliższych dniach rozmawiać z dyrekcją NFZ w Lublinie.
Daniel Lenart, Gazeta Wyborcza Lublin, 7.05.2007; Metro, 8.05.2007
|
|