|
Ponad 22 tys. zł odszkodowania dostanie lublinianin, który od 1997 roku procesuje się ze szpitalem – taki jest wyrok Trybunału w Strasburgu. I to prawdopodobnie ostatni w naszym województwie wyrok przyznający tak wysokie odszkodowanie
24-letni obecnie R.P.D., bo pod takimi inicjałami występuje lublinianin w procesie przed strasburskim trybunałem, w 1988 roku przeszedł operację serca w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Siedem lat później lekarze wykryli u niego żółtaczkę. Rodzina 14-letniego wówczas chłopca stwierdziła, że musiał zarazić się chorobą w szpitalu. Na początku 1997 roku złożyła pozew do warszawskiego sądu – domagała się odszkodowania.
Proces w tej sprawie toczy się w Warszawie do tej pory. Sąd wydał już jeden wyrok, jednak został on szybko uchylony. W międzyczasie zniecierpliwiony R.P.D. skierował sprawę do Trybunału w Strasburgu. Domagał się rekordowej kwoty 32 tys. zł odszkodowania i 100 tys. zł zadośćuczynienia. Sędziowie Trybunału nie mieli wątpliwości, że warszawski sąd nie potrafił poradzić sobie ze sprawą. Przyznali jednak niższe odszkodowanie niż chciał skarżący – 5,5 tys. euro.
To jednak i tak stosunkowo duża kwota – w ostatnim czasie Trybunał przyznaje Polakom w takich procesach z reguły od 2 do 6 tys. euro.
– To jeden z ostatnich wyroków przyznających takie odszkodowanie – mówi mecenas Piotr Sendecki, adwokat specjalizujący się w sprawach przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. – A to dlatego, że od 17 września tego roku obowiązuje ustawa dająca możliwość poskarżenia się na przewlekłość w polskich sądach. I teraz to właśnie do polskiego sądu, a nie do Strasburga trzeba w pierwszej kolejności skarżyć się na przeciągające się sprawy – mówi mec. Sendecki.
Wprowadzenie nowej ustawy wymógł na Polsce właśnie Trybunał w Strasburgu. – Zrobił to dlatego, że sam jest dosłownie zawalony sprawami o przewlekłość postępowania z naszego kraju. W tej chwili czeka ich tam blisko tysiąc. Sędziowie Trybunału wstrzymują się z wyrokami, bo czekają na efekty działania prawa do skargi w Polsce – mówi mecenas Sendecki.
Pierwsze opinie sędziów Trybunału są jednak negatywne – w większości skutecznych skarg przyznawane odszkodowania są żenujące – najczęściej jest to kilkaset złotych. Sądy z reguły nie przyznają większych kwot, bo pieniądze muszą wypłacać ze swoich budżetów.
Grzegorz Praczyk, Gazeta Wyborcza – Lublin, 23.23.2004
|
|