Fitoterapia

Fitoterapia, czyli ziołolecznictwo.   

Osobom zainteresowanym oferuję płatną pomoc ziołoleczniczą (fitoterapeutyczną).

Wyznaczyłem sobie główny kierunek działania – tworzenie silnie działających nalewek złożonych (tinctura composita) – do 20 roślin leczniczych wytrawianych alkoholem przez 14 dni. Wyciąg alkoholowy po odciśnięciu (prasą) i po filtracji mieszam z miodem w stosunku 2:1. Uzyskując w ten sposób gotową do spożycia „nalewkę na miodzie”, czy raczej ziołomiód.

W związku z tym, że na każde zlecenie potrzebuję około 3 dni pracy mogę wykonać w miesiącu maksymalnie 10 zestawów „nalewek”, pierwszeństwo zawsze mają pacjenci, którzy zamawiali u mnie uprzednio (tak zwani stali klienci).

wagaBardzo dokładna waga apteczna… z 1977 roku – mój antyk pozwala odmierzyć nawet 5 mg substancji :).

Recepta przygotowywana jest indywidualnie, mieszanka ziół dobierana pod konkretnego człowieka (pacjenta) i pod jego potrzeby. Wymagam bardzo dokładnego opisu choroby, schorzeń, objawów, pełnej dokumentacji medycznej, listy stosowanych leków i świeżych wyników badań, niekiedy proszę o wykonanie dodatkowych badań.

Szczególnie skupiam się na mieszankach wątrobowych przy WZW C i B (hepatoprotekcyjne / przeciwzapalne / przeciwwirusowe) z dodatkowymi kierunkami działań, jak np. w kierunku poprawy jakości przepływów żylnych i stanu samych naczyń krwionośnych, przeciwobrzękowo, poprawiające trawienie (cały metabolizm), regulujące opróżnianie, zmniejszające poziom cholesterolu, trójglicerydów i cukru we krwi (przeciwcukrzycowe). Czyli typowo dla objawów i schorzeń towarzyszących chorobom wątroby, a szczególnie towarzyszących hepatitis oraz marskości (która wynikła z różnych przyczyn, także niewirusowych).

Mieszanki „prowątrobowe”, a także na wszelkiego rodzaju infekcje (w tym także Borelioza) oraz problemy naczyniowe (np. miażdżyca, zakrzepica, hemoroidy) są moją specjalnością.

Mogę spróbować pomóc także osobom ze schorzeniami onkologicznymi (np. po chemioterapii) oraz osobom z obniżoną odpornością (zaburzenia i niedomogi układu immunologicznego). Mam za sobą niewątpliwe sukcesy w leczeniu schorzeń układu moczowego, wszelkiego rodzaju infekcji urologiczno-nefrologicznych, stanów zapalnych pęcherza moczowego i nerek.

ziołaZioła przygotowywane do ekstrahowania.

Jestem w stanie przygotować także mieszanki na inne schorzenia „niewątrobowe”, jak np.: stany zapalne przewodu pokarmowego (żołądka, dwunastnicy, jelit, przewodów żółciowych), cukrzyca typu 2 (szczególnie w początkowym stadium choroby zioła doskonale zmniejszają poziom glukozy we krwi i zapobiegają potrzebie stosowania leków doustnych oraz insuliny), problemy naczyniowe i krążeniowe (zakrzepica, miażdżyca, żylaki, hemoroidy), zakażenia układu moczowego, a także mieszanki ziół i owoców dla osób prowadzących bardzo czynny tryb życia – np. pracujących fizycznie i dla sportowców.

Jeżeli masz inny problem – napisz lub zadzwoń, być może znajdę rozwiązanie i odpowiednią receptę także dla Ciebie.

ziołaKilka kolejnych roślin leczniczych.

Coraz więcej ziół zbieram i suszę osobiście. Jest to już blisko połowa przeze mnie używanych roślin. Zbiór w czystych ekologicznie okolicach (okoliczne łąki, lasy, pola, góry). Suszę metodą tradycyjną, rozłożone cienką warstwą w zacienionym, przewiewnym miejscu w moim mieszkaniu (na poddaszu). Nie używam suszarki gdy surowiec tego nie wymaga, aby ziół nie przegrzać i aby nie straciły one swoich właściwości leczniczych. Gdy wiem gdzie zbierałem zioła i wiem jak je suszyłem, jestem pewniejszy ich działania i co do bezpieczeństwa ich stosowania (wolne od metali ciężkich, nawozów sztucznych, oprysków). Różnica pomiędzy ziołami zakupionymi w sklepie zielarsko-medycznym, a tymi z własnego zbioru jest olbrzymia, już choćby w samym wyglądzie, konsystencji, zapachu (zapewne także pod względem zawartości substancji leczniczych, w tym głównie olejków eterycznych).

Poniżej porównanie ziół zakupionych (te na dole fotografii) i tych z własnego zbioru (u góry fotografii). Od lewej: ziele glistnika, liść brzozy, ziele dymnicy lekarskiej.

porównanie jakości ziół


Tinctura Composita – czyli wyciąg alkoholowy złożony
(w tym przypadku: wodno-alkoholowy).

Większość związków zawartych w roślinach leczniczych rozpuszcza się w alkoholu, a nie rozpuszcza się w wodzie lub lepiej niż w wodzie rozpuszcza się w alkoholu, dodatkowo część miodu dodawana jest już w okresie ekstrahowania ziół, co sprzyja maceracji – i stąd taki pomysł. Proporcje ziół wobec alkoholu użytego pozostawiam tajemnicą, natomiast osoba zainteresowana otrzyma ode mnie bez problemu skład swojej mieszanki.

nalewkiGotowe nalewki – te akurat wykonane dla Pana Tomasza (20 lipiec 2013r.)

 

Czy taka ilość alkoholu przy schorzeniach wątroby nie zaszkodzi wątrobie?

Nie! Alkohol (40%) jest w tym przypadku tylko rozpuszczalnikiem. Wyciągi robię na wódce 40% a nie na spirytusie (097#%), aby zmniejszyć ilość alkoholu. Zawartość alkoholu w gotowej nalewce (po rozcieńczeniu z ziołami i miodem) waha się pomiędzy 18, a 20% (moc, smak i konsystencja zbliżona do likieru), a ilość spożywanej dziennie nalewki to 20-40 ml. Według specjalistów ilość czystego etanolu (spirytusu) do 10 g dziennie nie szkodzi wątrobie (nawet przy HCV+). Tu mamy do czynienia z ilością zaledwie 3-3,6 g (20 ml 15-18% nalewki) do 6-7,2 g (40 ml 15-18% nalewki) maksymalnie czystego etanolu dziennie w dwóch dawkach podzielonych co 12 godzin. Dodatkowo alkohol w bardzo niewielkich ilościach („jak na lekarstwo”) oddziałuje pozytywnie między innymi na wątrobę, poprawiając przepływy krwi przez narząd, poszerzając naczynia krwionośne, poprawia ogólnie krążenie, funkcje wydzielnicze, poprawia perystaltykę jelit, redukuje nadmiar bakterii w przewodzie pokarmowym. Wszystko zależy od ilości, a w tym przypadku ilość alkoholu jest zminimalizowana. Dla obawiających się pomimo moich zapewnień (hepatologią zajmuję się już 30 lat) mogę zastąpić 1 część wódki winem wytrawnym, tym samym dodatkowo zmniejszając ilość alkoholu w produkcie (a przy okazji koszt nalewki też o około 40 zł).

Efekty.

Ponieważ wyciągi alkoholowe wykonuję już od ponad 2 lat, to mam spore doświadczenia. Niektórych Pacjentów leczę nieprzerwanie przez tak długi okres czasu (ponad 2 lata). Większość moich Pacjentów ma marskość wątroby. W 99% są dowody na pozytywne oddziaływanie „nalewek” poparte poprawą wyników badań krwi, np. wzrost PLT (płytek krwi), normalizacją biochemiczną (AlAT/AspAT/GGTP), poprawą samopoczucia, apetytu, jakością życia, sił witalnych (w tym także poprawa libido). Nie spotkałem jak dotąd z żadnym działaniem negatywnym, nie odnotowałem żadnego pogorszenia się stanu zdrowia, a wręcz przeciwnie…

Przykład bardzo znaczącej poprawy zdrowia u chorego na marskość wątroby z powodu HCV.

Zeskanowane i wysłane do mnie wyniki 2 kolejnych wykonywanych Fibroscan-ów (nieinwazyjne mierzenie zwłóknienia / sztywości wątroby) Pana Andrzeja K. wskazują, że po okresie stosowania moich „nalewek” przez okres 6 miesięcy (trzy dwumiesięczne terapie ziołowe: IV, X 2014 r. oraz I 2015 roku) doszło u niego do znaczącej poprawy zwłóknienia, wyrażonego w kPa: z 26,3 na 14,3. Poprawa aż o 12 kPa! Badanie Fibroscan-em wykonano na tym samym urządzeniu i w tym samym gabinecie w Mysłowicach: w lipcu 2012 roku oraz kontrolne w lutym 2015 roku.

Zeskanowane wyniki Fibroscan znajdują się: TUTAJ-1 oraz TUTAJ-2

 

liscie brzozyMłode liście brzozy (własny zbiór).

Zazwyczaj stosuję około 20 suszonych roślin leczniczych, uprzednio rozdrobnionych (niekiedy zmielonych), ekstrahowanych dobrej jakości alkoholem według indywidualnej recepty dostosowanej do stanu zdrowia pacjenta, uwzględniając nie tylko chorobę wątroby (hepatitis i inne schorzenia wątroby), ale także inne towarzyszące choroby przewlekłe na które cierpi pacjent, czy nawet najróżniejsze mankamenty zdrowotne, jak np. problem z wypróżnianiem, pękające naczynka krwionośne i nawet te estetyczne, jak problemy z wypryskami skórnymi (trądzik), z wypadającymi włosami, czy łamliwymi paznokciami.

W tak bogatej mieszance można zastosować szerokie spektrum działania w kilku kierunkach. Dla przykładu ekstrakt alkoholowy może być wykonany dla osoby zakażonej HCV z problemami gastrycznymi (zioła poprawiające trawienie, łagodzące stany zapalne żołądka, jelit, poprawiające apetyt, poprawiające perystaltykę jelit, a nawet leczące hemoroidy), z problemami psychicznymi (np. depresje czy stany stresowe i nadpobudliwość) można zarazem dodać do mieszanki zioła poprawiające krążenie krwi, jakość, drożność i elastyczność naczyń krwionośnych. Dla chorego z HCV i zapaleniem stawów – odmienną mieszankę itd. Możliwości są nieograniczone (jedynie chyba moją wiedzą i doświadczeniem, które z każdym dniem pogłębiam).

Nalewki ziołowe są łatwe w stosowaniu – nie trzeba 3 razy dziennie gotować, odsączać, studzić i pić ziół w formie tradycyjnych odwarów czy naparów. Związki zawarte w roślinach są zakonserwowane alkoholem (i miodem – jak w ziołomiodach), przez co nie tracą swoich właściwości jak to ma miejsce w wywarach wodnych (już na etapie studzenia traci się ilość aktywnych związków). Tinktura ziołowa lepiej się wchłania, lepiej i szybciej jest przyswajalna po wypiciu. Osoby nie lubiące smaku alkoholu mogą nalewkę rozcieńczyć w ciepłej herbacie, wodzie mineralnej, a nawet w kawie (porannej). Ilość alkoholu w 25 ml nalewki nie przeszkadza w prowadzeniu pojazdów mechanicznych (ilość niewykrywana przy kontroli alkomatem), osoby wypijające 2 razy dziennie po 25 ml drugą dawkę stosują wieczorem po kolacji, czy na dobry sen.

 

młode pączki brzozyPączki liściowe brzozy (własny zbiór).


Po jakie zioła sięgam w przypadku pacjentów z WZW C  i B?

Przede wszystkim używam konkretnie, bezpośrednio działających na stan i funkcje wątroby – hepatoprotekcyjnie, żółciopędnie, detoksykacyjnie. Wyszukuje te zioła, które mają działanie (in vitro) wirusobójcze, dokładam zioła o działaniu przeciwzapalnym i regulującym układ immunologiczny.

Od wielu lat „studiuję” temat tarczycy bajkalskiej (Scutellaria Baicalensis), której korzeń jest w mojej mieszance obowiązkowym składnikiem. Kiedyś mieliśmy w Polsce jedyne poletko uprawowe w Krakowie, a pierwsze nasiona zdobyliśmy od Ogrodu Roślin Leczniczych AM we Wrocławiu. Obecnie tarczycę bajkalską można kupić, choć cena nadal nie jest niska.

 

tarczyca bajkalskaKorzeń tarczycy bajkalskiej przed rozdrobnieniem.

 

tarczyca bajkalska rozdrobnionaKorzeń tarczycy bajkalskiej rozdrobniony.

 

Od jakiegoś czasu zminimalizowałem używanie korzenia mniszka lekarskiego po doniesieniach o złowrogim wpływie przy dużych jego dawkach (onkogenne). Wszędzie wrzucam ile się da liści brzozy, bo… kocham tą roślinę i jej zbawienny wpływ na wątrobę. (Polecam wszystkim jeść młode pączki brzozy i pić sok brzozowy – dostępny w sklepach). Zioła mocno działające np. te, które mają działanie fotouczulające czyli nie powinno się przy nich opalać – dokładam tylko poza sezonem, albo minimalizuję użytą ilość latem.

Najtrudniejsze jest każdorazowo ustalenie synergii poszczególnych składników (czyli wspólne wspomaganie się niektórych roślin, a działanie odmienne i negujące innych), a także znalezienie odpowiednich proporcji. W zależności od pory roku (choćby w okresie jesienno-zimowym można wzbogacić mieszankę o produkty poprawiające odporność na „przeziębienia”).

Podczas rozmowy z pacjentem dostrzegam jego potrzeby, np. konieczność zwiększenia energii życiowej (czy libido), albo poprawę nastroju. W wielu przypadkach dobieram zioła nie według znalezionych przepisów (recept galenowych), tylko według własnej intuicji. Pewne rośliny lecznicze kocham i uwielbiam ich zapach na przykład wspomniana brzoza, rumianek i inne kwiaty (kocanka piaskowa, malwa, nagietek…), a że mają działanie „prowątrobowe” to tym chętniej dokładam ich duże ilości.

Nie używam ziół szkodliwych, albo mogących zaszkodzić. Bogate w alkaloidy – używam w minimalnych ilościach (np. glistnik). Nie mniej sporządzone przeze mnie mieszanki są BARDZO silne i ich spożycie często jest odczuwalne po kilku minutach od wypicia (tinctura). Być może nowością na całym rynku fitoterapeutycznym jest stosowanie przeze mnie przypraw do nalewek, np. zmielony kminek, koper (nasiona, a czasami młody, surowy zielony koperek), kurkuma – w ilościach przyprawowych.

Wszystko co robię, staram się robić starannie, pieczołowicie i wkładam we wszystko dużo zaangażowania, serca. Zioła przygotowuję wyłącznie w dobrym nastroju – bo lubię „bawić” się ziółkami, lubię ich zapach. W mieszankę wkładam całe pokłady pozytywnej energii i wiary w moc ich działania. Nie podchodzę do roślin, gdy jestem zły, zdenerwowany albo zmartwiony. Wierzę, że pozytywna energia tego, który wykonuje mieszankę ma duży wpływ na jej skuteczność.

Wiedza i doświadczenie.

33 lata zainteresowań hepatologią (od 1984 roku).

19 lat zainteresowań hepatologią wirusologiczną (od 1999 roku).

15 lat doświadczenia i praktyki zielarskiej (od 2003 roku).

Sam zbieram zioła i robię im fotografie (#prometeusze na Instagramie od niedawna oraz www.atlas-ziol.pl – stronka, na którą nigdy nie znajduję czasu), wszystkie recepty wykorzystywane przeze mnie są mojego autorstwa. Stworzyłem dotąd kilkaset recept galenowych. Używam w swej praktyce około 150 roślin, kwiatów, pączków i owoców. Stale pogłębiam swoją wiedzę, nie tylko praktycznie, ale także teoretycznie: czytając, studiując (przede wszystkim: botanikę farmaceutyczną, farmakognozję, farmakokinetykę, synergię i antagonizm roślin leczniczych). Wnikliwie badam w wolnych chwilach staroksięgi średniowiecznych zielarzy (np. „Herbarz”, Zielnik itp.)

Interesowałem się fitoterapią od początku mojej pracy w Stowarzyszeniu. Sam jako chory i na początku bez nadziei na leczenie IFN (13 lat oczekiwania na leczenie we Wrocławiu w 2000 roku gdy dowiedziałem się o swoim HCV+) sięgnąłem po zioła od łódzkich Bonifratrów. Znalazłem tam zielarza, który sam był zakażony HCV (niestety już nie żyje od wielu lat). Spędziłem z nim godziny na rozmowach i dyskusjach. Efekt stosowania ziół był u mnie fascynujący – spadek OB z ok. 20 na 3, poprawa transaminaz z ok. 150 do norm laboratoryjnych, poprawa samopoczucia, apetytu, jakości skóry.

Później swoją przygodę z zielarstwem pogłębiałem poprzez rozmowy z dr Henrykiem Różańskim, z którym wspólnie przygotowywaliśmy gotowe, proste recepty galenowe dla zakażonych HCV i HBV. Przy okazji wielkie podziękowania dla tego człowieka za jego nieocenioną pomoc trud oraz pracę społeczną. Za to co do tej pory opublikował w polskim Internecie i nadal publikuje powinien według mnie dostać nagrodę (Nobla?) – niewyczerpane źródło wiedzy i obowiązkowa lektura dla wszystkich, którzy interesują się fitoterapią!

Był czas gdy o zdrowym żywieniu, diecie, ziołach rozmawiałem z O. Janem Grande, zakonnikiem Bonifratrów we Wrocławiu – też niestety zmarł, w kwietniu tego roku (2013) – wielki, święty człowiek, wielka strata. Dobrze, ze jego niektóre porady zostały spisane za jego życia – niestety niedoceniony, a także powinien doczekać się co najmniej pomnika.

Przez ostatnie 14 lat tworzyłem mieszanki ziołowe dla chorych pozostawionych bez nadziei – gdy leczenie interferonem zawiodło, gdy była już marskość niewyrównana, wodobrzusze, żylaki przełyku. Podejmowałem się nawet prób leczenia osób z nowotworami wątroby – owszem sam bez większej nadziei na sukces terapeutyczny, ale po to, aby pomóc w najmniejszym chociaż stopniu i zmniejszyć objawy choroby. Pamiętam lekarzy onkologów, którzy mi pomagali zrozumieć charakter choroby, jaką jest pierwotny wewnątrzkomórkowy rak wątroby. Młodą lekarkę onkolog z forum dyskusyjnego o nowotworach, której ojciec zmarł na raka wątroby spowodowanego przez HCV.

Przez te wiele lat działania dla chorych z HCV i HBV kupiłem i przeczytałem wiele książek o ziołolecznictwie, diecie, truciznach w naszym pożywieniu, samoleczeniu różnymi metodami, zdrowym odżywianiu i o historii ziołolecznictwa, a nawet o zabobonach i gusłach czynionych w imię wiary w moc nadprzyrodzoną niektórych roślin leczniczych. Przeczytałem na temat roślin leczniczych wiele, sporządzałem indeksy chorób i odpowiednich roślin zmniejszających dane stany chorobowe, setki stron notatek. Uczyłem się (z książkami, atlasami, kluczami do rozpoznawania roślin) w terenie rozpoznawać rośliny lecznicze, uczyłem się jak i kiedy je zbierać, jak suszyć. Wąchałem, robiłem napary, odwary, nalewki – na próbę, jadłem niektóre zioła na surowo (jak królik – np. młode liście lub łodyżki mniszka lekarskiego – mlecza).

Każdą roślinę jaką poznałem sprawdzałem pod kątem możliwości zastosowania jej w chorobach wątroby, szczególnie przy HCV. Tak znalazłem też „guz brzozowy” czyli Włóknouszek Ukośny (Inonotus obliquus), który od niedawna też dodaję do większości swoich mieszanek.

Uwielbiam rośliny – nie tylko te lecznicze. Dziwne, że nie jestem wegetarianinem. Hodowla różnego rodzaju kwiatów jest moją pasją, czy nawet obsesją – nie wolno dawać mi owoców zawierających nasiona, bo zaraz będę się zastanawiał, czy ich nie pozyskać i nie posiać gdzieś. Na moje balkony nie ma prawie jak wejść – pełno stoi tam doniczek. W tym roku uprawiam pomidorki koktajlowe oraz kabaczki (z nasionek!) oraz wiszącą truskawkę, a nawet marchewkę i porzeczkę czerwoną. Na kwiaty balkonowe nie mam już miejsca (7 metrów balkonów) i teraz nie mogę patrzeć na kwiaty w sklepach, bo mi żal, ze nie mam już ich gdzie u siebie upchnąć.

Uwielbiam rośliny przyprawowe. Jestem zdania, że każdy, nawet najbardziej chory nie musi rezygnować z jedzenia rzeczy smacznych, a dotychczas dla niego ciężkostrawnych pod warunkiem dobrego przyprawienia. Jaki podać przykład? Może sos bolognese – cała torebka suszonej bazyli (Kamis) na danie dla 2 osób i dodatkowo na talerzu zielone, świeże liście bazylii, albo moje danie firmowe – kasza gryczana po staropolsku z zasmażaną kiszoną kapustą, smażonym mięsem i boczkiem oraz suszonymi grzybami – masa przypraw zmielonych w młynku elektrycznym: kminek (z pół paczki), koper (też dużo), liście laurowe, kardamon, jałowiec, ziele angielskie – dla dania na 2 osoby zmielonych przypraw dodaje ze 3-4 łyżki stołowe! Pizza – pół torebki oregano, fasolka po bretońsku, zupa grochowa – majeranek itd. Zioła przyprawowe poprawiają trawienie. Dla osób z problemami trawiennymi – idealne rozwiązanie zamiast odstawienia pokarmów ciężkich.

Kocham naturę, rośliny lecznicze, przyprawy, kwiaty. Przez te lata czytania o roślinach dowiedziałem się np. że fuksja, werbena, czy też niecierpek, które uprawiam na balkonie są roślinami jadalnymi, leczniczymi.. ba! doskonałymi na schorzenia wątroby (2 z nich). Uwielbiam las, uwielbiam wszędzie coś skubać, podjadać w lesie… a to młode pędy świerka, a to młode pączki brzozy, zajęczą koniczynę (Szczawik zajęczy – Oxalis acetosella) – i nikt mnie tego nie uczył, że to jest jadalne, że rośliny te są lecznicze – jadłem je od dziecka. Nie mam nadprzyrodzonych zdolności, ale jakąś intuicję co do roślin, pokarmów, a szczególnie w schorzeniach wątroby i układu pokarmowego. Od dziecka byłem chory właśnie z powodu wątroby i układu pokarmowego – więc nabyłem samoistnie jakieś przekonania do niektórych roślin, przypraw, a mój organizm przed innymi mnie ostrzegał. Owoce, który lubię najbardziej ze wszystkich – czarne jagody (owoce borówki czarnej – Vaccinium myrtillus). Wiele lat później dowiedziałem się, jak doskonałym lekarstwem jest cała roślina dla chorej wątroby. Podobnie Szczawik Zajęczy – jako dziecko jadłem, gdy chodziliśmy z rodzicami do lasu na grzyby. Mama krzyczała – nie jedz tego, to może być trujące, a ja jadłem kwaśne koniczynki i równie kwaśne śliczne białe kwiatki z nich wyrastające – dziś wiem, ze to doskonałe lekarstwo dla wątroby, wtedy nie wiedziałem jeszcze, ze mam chorą wątrobę. Mam intuicję, albo przeświadczenie o niej – kocham czarne jagody i brzozę, ale może to tylko przypadek, albo mój własny organizm domagał się liści brzozy, jagód i szczawiku zajęczego, bo moja wątroba była od dziecka niewydolna. To może coś tak, jak kot, który je trawę gdy go boli brzuch, albo dziecko zjadające kredę (podobno), gdy ma niedobory wapnia – choć sam czegoś takiego nie widziałem nigdy :). A dodam, że mam kota (od 6 lat) i mam dzieci.

 

ostropest całyOwoce ostropestu plamistego.

ostropest zmielonyZmielone owoce ostropestu plamistego.

 

Co daje taka nalewka złożona?

Z całą pewnością poprawi ogólny stan zdrowia, zmniejszy uciążliwe objawy choroby, zmniejszy stany zapalne w organizmie, poprawi jakość przyswajania i trawienia pokarmów, zwiększy apetyt, poprawi wydzielanie soków trawiennych (żołądkowego, trzustkowego, żółci, a nawet śliny, której działania w obrębie trawienia nie wolno lekceważyć), poprawi perystaltykę jelit (ruch robaczkowy), wyreguluje wypróżnianie – jak biegunka to zioła przeciwbiegunkowe, jak zaparcia to dodamy zioła poprawiające wypróżnianie – i tu zaskoczę wszystkich być może bo znalazłem skuteczny przepis na mieszankę, w której nie ma szkodliwych liści senesu, czy kory kruszyny, które można pić 7-10 dni maks. i które drażnią jelita i przy długotrwałym stosowaniu mogąc się przyczynić do uszkodzenia jelit (a nawet atrofii). Mój przepis na mieszankę jest na tyle bezpieczny, że można ją stosować codziennie przez wiele lat. Receptę otrzymali niedawno (nieodpłatnie) chorzy z uszkodzonym rdzeniem kręgowym, spędzający życie na wózkach inwalidzkich i borykający się z zaparciami.

KOSZTY.

Nalewki złożone nie są tanie. Bogaty skład ziołowy oraz dobrej jakości składniki używane do produkcji to spory koszt, ale przy ilości wystarczającej na 2 miesiące, przy dużej mocy działania oraz przy wygodzie stosowania jest to koszt raczej adekwatny do otrzymanego towaru.

Koszty te to:

– zioła w zależności od rodzaju i ilości ok. 100 zł

– 3 litry najlepszego alkoholu (wódka Absolut 57 za litr) – 171 zł

– 1,25 litra dobrego miodu (wybranego wobec konkretnego pacjenta) prosto z pasieki – ok. 50 zł

– filtry, butelki, nakrętki, etykiety (czyli dodatki produkcyjne) ok. 50 z

– media, czyli: woda, prąd,  gaz (trudno oszacować koszt)

– wysyłka paczki (kurierem) – ok 20 zł – odbiór osobisty jest możliwy

Koszt surowców, składników na 3 litry (6 butelek półlitrowych) takiej nalewki to ok: 400 zł

Do tego dochodzi moja praca (poświęcony czas… i wiedza), a więc:

– ustalenie składu mieszanki, stworzenie nowej recepty (w tym telefoniczny wywiad z Pacjentem) – 100 zł

– produkcja – 200 zł – co najmniej 2 dni pracy, 1 dzień przy przygotowaniu nalewki – zakupy, rozdrabnianie, przygotowanie odpowiednich proporcji (ważenie), gotowanie niektórych składników, zalewanie innych zimnym alkoholem, a jaszcze innych gorącym, 14 dni maceracji/ekstrahowania gdzie każdego dnia trzeba mieszankę potrząsnąć, poobracać do góry dnem. Kolejny cały dzień pracy na koniec ekstrahowania: odsączanie, filtrowanie, mieszanie z miodem (trudno rozpuszczalne są niektóre miody w zimnym alkoholu, a nie chcę miodu podgrzewać, aby nie stracił pełni swoich możliwości), butelkowanie, przygotowanie do wysyłki, pakowanie.

Razem około 700 zł. (Dla ponawiających zamówienie – 600 zł)


Realizacja.

W przypadku zainteresowania moimi preparatami, receptami należy skontaktować się ze mną telefonicznie – 602 172 907 lub na e-mail: prezes@prometeusze.pl

Musimy wstępnie ustalić, czy pomóc mogę. Następnie na wskazane przeze mnie konto prywatne Pacjent przesyła zaliczkę na koszt materiałów – 400 zł oraz wpłaca na konto Stowarzyszenia 300 zł za receptę i produkcję nalewki (za pracę przy jej stworzeniu). Następnie czeka około 16-17 dni i otrzymuje gotową nalewkę.

Zarobek jaki z tego tytułu uzyskam jest przekazywany nie dla mnie, tylko dla Stowarzyszenia „Prometeusze” w formie darowizny i zostaje wykorzystany na cele statutowe organizacji, a w szczególności na jej przeżycie (koszty, opłaty, rachunki).

Osoby decydujące się – powinny przekazać mi jak najwięcej informacji o stanie zdrowia, wyniki badań, skany, kserokopie itd.

Moją pracę traktuję jako doradztwo, a więc doradzam jakie zioła stosować w danym przypadku. Całkowitą odpowiedzialność za stosowanie ponosi zamawiający zioła, nalewkę lub receptę galenową.

Terminy.

Jak na razie wyrabiam się w miarę sprawnie. Średni czas oczekiwania na zamówione „nalewki” to około 17 dni, w tym 14 dni okresu maceracji.

Alternatywa.

W marcu 2015 roku stworzyłem receptę galenową na uniwersalną, prostą i tanią mieszankę „wątrobową” – polecaną przeze mnie jako swojego rodzaju minimum we wszystkich schorzeniach wątroby – nazwałem mieszankę „Żółtą Herbatką”. Gotową mieszankę można zakupić (70 zł za 250 gram lub 140 zł za 500 gram + 20 zł koszt wysyłki kurierem) w naszym małym SKLEPIKU.

Oczywiście jeśli komuś to co proponuję wydaje się to być za drogie – Ojcowie Bonifratrzy mają dużo tańsze mieszanki, zioła – polecam serdecznie. Ja nie mam dostępu do ziół w tak niskiej cenie jak oni (na uprawę nie mam czasu).

Najlepsze efekty dają ZAWSZE mieszanki sporządzone samemu. Zbiór, suszenie i wykonanie nalewki, czy odwaru – zioła wtedy działają kilka razy mocniej. Człowiek powinien się osobiście zaangażować w takie leczenie naturalne – wtedy przynosi ono lepsze efekty.


Autor:  Jarosław Chojnacki – Prezes Stowarzyszenia Pomocy Chorym z HCV „Prometeusze”,
tel. 602 172 907 , e-mail: prezes@prometeusze.pl

Fotografie i makra: Jarek Chojnacki.

Wszelkie prawa do treści oraz fotografii są zastrzeżone. Materiał w całości jest chroniony prawami autorskimi.